Kiedy 10 czerwca pakowaliśmy naszego campera, wiedzieliśmy jedno: to będą piękne, rodzinne wakacje. Marcin za kółkiem, ja (Iza) na etacie nawigatora i ogarniacza, a z tyłu nasza niezastąpiona dwójka dzieciaków, gotowa na wielką przygodę. Plan? Austria i najpiękniejsze jeziora północnych Włoch. Czego nie przewidzieliśmy? Że trafimy prosto w paszczę afrykańskiego upału, który w tym roku dosłownie sparaliżował Europę, windując termometry grubo powyżej 38°C w cieniu.
Jak przeżyć 12 dni na kilkunastu metrach kwadratowych w cztery osoby, kiedy z nieba leje się płynny ogień? Spoiler alert: kluczem do sukcesu (i rodzinnego pokoju) okazała się niezawodna chemia do campera! Ale po kolei… Zapraszamy na nasz pamiętnik z podróży dzień po dniu!
Część 1: Austriackie Alpy na przetarcie (Dni 1–3)
Dzień 1 (10 czerwca): Kierunek Austria!
Ruszamy o świcie z Polski. Dzieciaki podekscytowane, lodówka załadowana po brzegi. Droga mija gładko, a im bliżej Austrii, tym widoki stają się bardziej majestatyczne. Pierwszy nocleg łapiemy na urokliwym, rodzinnym campingu jeszcze przed przełęczą Brenner. Wieczorem pierwsze rozłożenie markizy, zimne napoje i planowanie kolejnych dni.
Dzień 2 (11 czerwca): Innsbruck i alpejskie widoki
Zaczynamy od zwiedzania Innsbrucka. Otoczone ze wszystkich stron potężnymi Alpami miasto robi ogromne wrażenie. Spacerujemy po starym mieście, oglądamy słynny Złoty Dach (Goldenes Dachl), a dzieciaki zajadają się lokalnymi strudlami. Temperatura zaczyna już mocno rosnąć – czujemy, że nadchodzi zapowiadana fala upałów.
Dzień 3 (12 czerwca): Górskie jezioro i włoska granica
Zanim wjedziemy do Włoch, robimy stop nad jednym z austriackich jezior, żeby schłodzić się przed wielkim uderzeniem gorąca. Dzieciaki pluskają się w krystalicznej (i dość zimnej!) wodzie. Po południu ruszamy na południe. Przekraczamy granicę, a powietrze z minuty na minutę staje się gęstsze i gorętsze. Witamy w Italii!
Część 2: Włoskie uderzenie gorąca – Jezioro Garda (Dni 4–7)
Dzień 4 (13 czerwca): Riva del Garda – wejście w strefę ognia
Docieramy nad kultowe Jezioro Garda. Zatrzymujemy się w Riva del Garda na północy. Termometr w camperze pokazuje szalone 39°C. Powietrze dosłownie stoi. Klimatyzacja w aucie pracuje na pełnych obrotach, ale prawdziwy test przechodzi nasza toaleta. Przy 4-osobowej rodzinie i takim skwarze, tradycyjne płyny do kaset poddają się po kilku godzinach. Na szczęście mieliśmy ze sobą nasz tajny paszport na ekstremalne upały – chemię od FT Caravaning. Marcin zalał zbiornik i… zero zapachu. Pełna świeżość, jakby na zewnątrz było 20 stopni. Kamień z serca!
Dzień 5 (14 czerwca): Malcesine i wjazd na Monte Baldo
Rano uciekamy przed upałem na wysokość. Jedziemy do Malcesine i wsiadamy w kolejkę linową na Monte Baldo. Widok na całą Gardę z góry zapiera dech w piersiach, a temperatura na szczycie pozwala w końcu normalnie odetchnąć. Dzieciaki biegają za alpejskimi krowami, a my z Marcinem po prostu chłoniemy te chwile.
Dzień 6 (15 czerwca): Sirmione i południe Gardy
Przenosimy się na południowy brzeg jeziora, do bajkowego Sirmione. Zwiedzamy zamek Scaligerich, który wygląda, jakby wyrastał prosto z wody. Upał bije z rzymskich ruin na samym końcu cypla, więc ratujemy się hektolitrami włoskich lodów (gelato). Wieczorem na campingu szybki serwis campera – chemia FT Caravaning niezmiennie ratuje nam życie, neutralizując wszystko i rozkładając papier w ekspresowym tempie. Żadnych przykrych niespodzianek przy zrzucie nieczystości!
Dzień 7 (16 czerwca): Szaleństwo w Gardalandzie
Dzień dedykowany dzieciom. Cały dzień spędzamy w parku rozrywki Gardaland. Mimo upałów, wodne atrakcje dają mnóstwo frajdy. Wracamy na camping totalnie wykończeni, ale z gigantycznymi uśmiechami na twarzach.
Część 3: Elegancja i dramaturgia nad Como (Dni 8–10)
Dzień 8 (17 czerwca): Przejazd nad Jezioro Como i Bellagio
Zmieniamy scenerię. Krętymi, wąskimi drogami (Marcin to mistrz kierownicy, szacun za manewry camperem!) docieramy nad legendarne Jezioro Como. Zostawiamy dom na kółkach na bezpiecznym parkingu i płyniemy promem do Bellagio – miasteczka jak z pocztówki. Eleganckie wille, strome schodki, palmy i luksusowy klimat. Fala upałów w Europie osiąga właśnie swoje apogeum, ale my nie odpuszczamy.
Dzień 9 (18 czerwca): Varenna – najbardziej romantyczne miejsce świata
Dziś na tapet bierzemy Varennę. Spacer „ścieżką miłości” (Passerella do Giorgio) wzdłuż brzegu jeziora robi wrażenie nawet na naszych dzieciach. Kolorowe elewacje domów odbijające się w wodzie Como i cień gigantycznych cyprysów dają schronienie przed palącym słońcem. Wieczorem, podczas kolacji przy camperze, doceniamy to, jak komfortowo się podróżuje, gdy nie trzeba martwić się o zapachy z sanitariatów – profesjonalna chemia dedykowana na ekstremalne temperatury zrobiła robotę na 100%.
Dzień 10 (19 czerwca): Lenno i Villa del Balbianello
Odwiedzamy filmową Villę del Balbianello w miejscowości Lenno (to tu kręcono Gwiezdne Wojny i Casino Royale). Ogród tarasowy jest majstersztykiem architektury ogrodowej. Dzieciaki zachwycone, że są w miejscach z filmów, a my z Marcinem robimy chyba milion zdjęć.
Część 4: Powrót przez Alpy (Dni 11–12)
Dzień 11 (20 czerwca): Pożegnanie z Włochami i powrót przez Grossglockner
Ruszamy w drogę powrotną. Postanawiamy wracać spektakularną, wysokogórską drogą Grossglockner High Alpine Road w Austrii. Z poziomu upalnych Włoch wjeżdżamy niemal w zimowy krajobraz – wokół nas pojawia się śnieg! Dzieciaki rzucają się śnieżkami w krótkich spodenkach. Niezapomniany kontrast.
Dzień 12 (21 czerwca): Powrót do domu
Ostatni etap trasy do Polski. Zmęczeni, ale niesamowicie szczęśliwi i naładowani słońcem wracamy do rzeczywistości.
Podsumowanie – camperem w ekstremalne upały? Da się!
To było intensywne 12 dni. Północne Włochy i Austria skradły nasze serca, a ekstremalna fala upałów tylko dodała tej wyprawie pikanterii. Obawy o to, jak poradzimy sobie w czwórkę w zamkniętym camperze przy niemal 40-stopniowych temperaturach, okazały się bezpodstawne. Odpowiednie przygotowanie i bezkompromisowa, mocna chemia od FT Caravaning zapewniły nam luksus świeżości przez cały wyjazd – bez ani jednego momentu dyskomfortu.
Jeśli planujecie letni trip na południe Europy, nie oszczędzajcie na wyposażeniu kaset – dobra chemia to podstawa udanych, bezstresowych wakacji!
Do zobaczenia na szlaku! – Iza, Marcin i dzieciaki